PROLOG
-Kocham Was - odedzwała się mama krztusząc łzami.
- Nie! - krzyknęłam zanosząc się szlochem i ostatni raz patrząc na przerażone twarze mojej rodziny. Sekunde później uderzyliśmy o ziemię.
~kilka minut później~
Przez dłuższą chwile siłowałam się by otowrzyć drzwi od samochodu, które po chwili odpadły. Wysiadłam z auta cała obolała i nie myśląc za wiele podbiegłam do jednego z funkcjonariuszy policji.
-Co z moimi rodzicami ?! -krzyknęłam ale on mnie zignorował i odszedł. Ponowiłam próby ale nic.Nikt nie odpowiadał. Przedzierałam się przez policjantów i ratowników medycznych wołając o pomoc.
Nic.
-Ryan ! -wykrzyczałam przez łzy gdy dostrzegłam swojego brata siedzącego na kamieniu. Był przygarbiony a na lewym policzku wdać było świeżą ranę. Podbiegłam do niego, krzyczałam, szarpałam. Nic.
- Gdzie są rodzice? Ryan odpowiedz mi! Proszę - błagałam nie zwracając uwagi na to jak bardzo bolą mnie ślady po stłuczeniu.
- Co jest do cholery? Dlaczego ja?- brat wziął kamień do ręki i rzucił nim w dal. Widziałam, że ma wilgotne policzki.. Ale dlaczego mnie ignorował? Podeszłam do niego. Chciałam go przytulić. Gdy wyciągnęłam do niego ręce doznałam szoku. Moje ciało... Przepłynęło przez niego. Ponowiłam próbę. Znowu to samo. To jest jakiś sen? Nagle poczułam czyjąś ręke na ramieniu. Energicznie się odwróciłam z zamiarem ujrzenia policjanta lub ratownika. Chłopak, który stał przedemną był wyższy odemnie. Ciemno zielone oczy w których moża było zobaczyć współczucie było wlepione prosto we mnie.Jego strój był nie do opisania. Jakby zupełnie nie z tego świata.
~•~
No i jest obiecany prolog :3 mam nadzieje, że wam się spodoba xd /magic&unique.
Wooooooow *-*
OdpowiedzUsuńCzekam na rozdział <3