Świstokliki

środa, 26 lutego 2014

Rozdział 1

Wtedy wydawał mi się tajemniczy i straszny. A teraz mi przerywa..
-Kocham Cię -usłyszałam chyba setny raz w tym dniu. Mój chłopak Craven nie chciał się rozstawać, ja oczywiście też ale czuję że muszę już odejść z Velerin -magicznej krainy.
-Też Cię Kocham, ale Craven zrozum muszę wrócić.. Jutro mija osiem lat od kąd tu jestem, w Nowym Jorku minął dopiero tydzień a ja.. -właśnie, co ze mną? -a ja jestem siedemnastolatką od ośmiu lat-powiedziałam do chłopaka wychodząc przebrana z łazienki.  Nie chciałam się z nim rozstawać, za bardzo go kochałam.. Niestety tak będzie dla nas lepiej... Dla mnie...
-Możesz jeszcze poczekać, choć jeden dzień.. może miesiąc? Zrozum że nie mogę bez Ciebie żyć, od kiedy dowiedziałem się że będę twoim opiekunem nie spuściłem z Ciebie oka.. - moje serce rozrywało się na kawałki gdy to słyszałam ale ja już zadecydowałam. Wracam do domu.
-Rozumiem to, ja też będę tęsknić-podeszłam do niego a moje dłonie spoczęły na jego policzkach- bo Cię Kocham ale muszę wracać. Nigdy o Tobie nie zapomnę- pokazałam mu bliznę na lewej ręce, która oznaczała magiczną moc- nie da się .-bolało mnie to że musiałam go okłamać.. Prawda jest taka że stopniowo będę traciła swoje moce- Nie da się też zapomnieć pobytu tutaj.. Kocham Cię , ale pamiętaj że tam w Nowym Jorku będę musiała zacząć znów swoje normalne życie.. -obdarzyłam jego usta delikatnym pocałunkiem. Chłopak oderwał się odemnie po chwili i spytał.
-Jak to od nowa? Czy ty chcesz powiedzieć że ze mną..-i na szczęście nie dokończył bo do mojego pokoju wszedł jeden ze strażników, Dymitr.
-upss.. Chyba przerwałem.. -powiedział gdy zobaczył postawe Cravena.
-Nie, nie przerwałeś Dymitrze właśnie wychodziłem- odpowiedział smutno a zarazem wrogo Craven.
Chłopak obdarzając mnie wściekłym spojrzeniem wyszedł trzaskając drzwiami. Dymitr stał pod ścianą jak skamieniały. Moje oczy wyglądały zapewne jak szklanki, nie chciałam się rozstawać w złości. Spojrzałam w oczy Dymitra i zobaczyłam w nich współczucie. Blondyn podszedł do mnie i przytulił do piersi. Dobrze że nie ma zbroji bo był by zimny jak lód-pomyślałam po czym wtuliłam się w niego i dałam łzą zalać koszulkę przyjaciela.
-Wyjeżdżam- oznajmiłam wchodząc do Wielkiej Sali gdzie właśnie odbywała się uroczysta kolacja na cześć magicznego kwiatu Velen. Wszystkie pary oczu spoczęły na mnie a ja prawdo podobnie spaliłam buraka-nie lubię być w centrum uwagi. Czułam jak zimne spojrzenie Królowej Essme przeszywa moją głowę i resztę ciała. Uśmiechnęłam się delikatnie i zajęłam nie przyjemne miejsce przy stole. Jedząc Samara (czyt.mój największy wróg) dźgała mnie łokciem a Craven rzucał wściekłe i smutne spojrzenia- dwoma słowami kolacja idealna.
-Dziękuje-rzuciłam do ostatnich kilku osób po czym wstałam od stołu i poszłam do swojej komnaty.
-Czy koniecznie musisz odejść? -zapytała smutno Królowa gdy szłam z nią do wyjścia na królewski balkon. Essme była dla mnie jak matka, wzięła mnie pod swoje skrzydła gdy było mi źle a teraz musimy się rozstać. Skok do fontanny zmieszanej z pyłem kwiatu Velen zmieni wszystko tak samo jak przybycie tutaj.
-Tak, muszę. Mój brat został tam sam to dla niego wracam. On nawet nie mógł zrobić dla mnie pogrzebu bo mojego ciała nie znaleziono-odpowiedziałam mijając pierwszą kurtynę.
-A czy wiesz, że stracisz wszystkie magiczne moce?-zapytała Królowa po chwili namysłu. Spojrzałam na nią i poczułam że mój brzuch miał nieprzyjemne spotkanie z czymś twardym a moje całe ciało wisi ponad 30 metrów nad ziemią.
-Kelsey!-usłyszałam krzyk Królowej gdy leciałam z szybką prędkością w dół. Pstryknęłam palcami a podemną ukazała się mała fala, która z sekundy na sekundę rosła.
-Spokojnie- odezwałam się gdy stałam już koło niej- Królowa wie że wypadanie za mury i spadanie z wysokości to moja specjalność- zaśmiałam się i zaczęłam długą pogawędkę na temat moich mocy.
-Słuchajcie ! Słuchajcie ! Zebraliśmy się tu by uczcić odejście jednej z najlepszych zabójczyni.. Kelsey chodź tu do mnie..-zwróciła się do mnie. Weszłam kilka schodków w górę i znalazłam się na małej scenie wyczarowanej specjalnie na tą przemowę. Co powiedzieć?
-Ymm.. Cześć? Jak może ktoś pamięta jestem Kelsey mam 17 lat od 8 lat i chce to skończyć-po tłumie przeszedł pomruk- dostałam się tu przez wypadek a dokładniej przez Cravena..-spojrzałam na Cravena, który jak się nie spodziewałam stał w tłumie; uśmiechnęłam się nieśmiało i skończyłam swoją mini przemowę.
-Oh, Kelsey kto by nie wiedział kim jesteś.. nie da się nie znać najlepszej zabójczyni i czarodziejki-uśmiechnęła się do mnie a tłum zaczął bić brawo. Pośpiesznie i niezdarnie zeszłam ze sceny i zobaczyłam jak Essme krzyczy jeszcze "zacznijmy zabawe!" I zeszła ze sceny, która po chwili zniknęła i zamieniła się w kilkanaście długich stołów, pod murami pojawiła się mała scena a na niej królewscy muzycy. Ludzie zaczęli podchodzić do stołów, różnych budek to z konkursami lub jedzeniem, inni zaś poszli na wyznaczony teren do tańca.
Szłam spokojnym krokiem i usłyszałam moje imię.
-Kelsey !- odwróciłam się pospiesznie i wpadłam na chłopaka a dokładniej Cravena..
-Hmm.. moja najlepsza zabójczyni..-uśmiechnął się i poruszył znacząco brwiami. Zaśmiałam się i położyłam dłonie na jego klatce piersiowej po czym zatopiłam usta w jego. Chłopak zdziwił się troche ale po chwili odwzajemnił pocałunek, który był delikatny ale zarazem namiętny.
-ykhym-usłyszałam i oderwałam się od Cravena.
-Aria!-rzuciłam się przyjaciółce na szyje-myślałam że coś Ci się stało, że nie wrócisz.. że wrogowie Cię zabrali!-załkałam-nie chciałam aby tamto pożegnanie było naszym ostatnim.
-Kels-zamknęła mnie w niedźwiedzim uścisku-dlaczego sie o mnie martwiłaś? To ja dowiedziałam się że jedyna osoba na której mi zależy postanowiła wyjechać-pogłaskała mnie pocieszająco po plecach a ja poczułam na ramieniu jej łzy
-Nie płacz.. proszę! Chciałam Ci powiedzieć ale nie wróciłaś.. całą noc myślałam-słowotok sie włączył.-Kocham Cię! Słyszysz? Nigdy o tobie nie zapomne! Nie ma nawet takiej opcji!
-Wiem to, też Cię kocham moja przyjaciółko i... i.. nie jestem na Ciebie zła-odsunęła się i uśmiechnęła do mnie a ja wtedy mogłam zobaczyć jej skurzane ubrania które nosi się tylko na wojny-ja na niej nie byłam fizycznie ale przeniosłam się do głowy Ari a później puf coś mnie z niej wyrzuciło...
-No! Dalej! Biegnij! Nie chce sie spóźnić na fajerwerki z kwiatu!-rzuciłam gdy biegłam przez korytarze zamku prosto do naszego pokoju.
-no poczeeekaj ! To ja byłam na wojnie a nie ty !-zaśmiała się Aria na co ja jej zawturowałam. Dopadłyśmy drzwi od komnaty a następnie bardzo dziewczęcej (nie co teraz) szafy Arii. Wygrzebałam z niej niebieską sukienke przed kolano w białe kropki i rzuciłam ją w strone Arii która czekała tylko na sukienke i wpadła do łazienki. Usiadłam na moim łóżku i zaczęłam myśleć.
Co jeśli Ryan jest w żałobie? Jeśli mnie już "pochował"? Jeśli coś sobie zrobił z myślą "nie moge sam zostać na tym świecie"?
Do jasnej cholery dlaczego nie moge przejść do myśli kogoś kto mieszka na ziemi? Nie w tym świecie?
-Łoo.. maleńka co cie tak zezłościło? -zapytała czerwonowłosa tym samym wyciągając mnie z rozmyśleń. Nawet nie zauważyłam kiedy jedną z poduszek cisnęłam przez pokój a drugą rozerwałam na pół tak że pierze z niej leżało naokoło mnie. Grzeczna i nieśmiała dziewczynka.. -o już jesteś-uśmiechnęłam się i wstawając zarzuciłam kosmyk niesfornych włosów za ucho-siadaj uczesze Cię -postanowiłam zmienić temat i podejść do toaletki przy której już grzecznie siedziała Aria. Rozczesałam jej włosy, dobrałam trochę włosów z obu stron głowy i spiełam z tyłu głowy dzięki czemu powstała mała kiteczka. W czasie gdy ja czesałam Arie ona podkreśliła oczy i czerwoną szminką usta.
-pięknie wyglądasz-powiedziałam i dałam jej w spokoju się przejrzeć w lustrze. Po dokładnej inspekcji swojego wyglądu dziewczyna wcisnęła na swoje małe stupki niebieskie szpilki, które dodały jej około 7 cm wzrostu-swoją drogą to podziwiam ją że umie chodzić na takich obcasach. Usłyszałyśmy pukanie, podeszłam do drzwi i otworzyłam je. Craven.
-cześć -uśmiechnął się. Odpowiedziałam mu i pożegnałam się z Arią, która chyba czuła co będziemy robić bo wychodząc przeciągnęła językiem po swojej górnej wardzie i póściła mi oczko.
-Wiesz że Cię kocham?-zapytał Craven przytulając mnie od tyłu.
-iii ?-uśmiechnęłam się gdy poczułam ciepłe pocałunki na szyji.
-ii.. pragne Cię, tu i teraz-dokończył.
-to dobrze, bo ja też-rzuciłam i błyskawicznie odwróciłam się do Cravena po czym przyparłam ustami do jego ust. Mój język dopadł jego usta a ja zaczęłam iść do przodu na co Craven musiał się cofać. Upadliśmy na łóżko. Oparłam się rękoma po bokach jego głowy dalej go całując a on zjechał dłońmi na moje pośladki, które natychmiast ścisnął na co ja jęknęłam w jego usta. Położyłam się na nim i "nie chcąco" otarłam się o przyrodzenie blondyna. Uśmiechnęłam się łobuziersko na co Craven warknął mi w usta. Złapałam rąbek jego koszulki i podciągnęłam ją do góry. Chłopak podniósł się by łatwiej było mi ją zdjąć. Pocałowałam go ostatni raz i zabrałam się za rozpinanie paska od jego spodni, które opadły po chwili na podłoge tak samo jak i moje ubrania. Chłopak obkręcił nas tak że teraz to on był na górze. Całując mnie powędrował dłońmi do zapięcia mojego stanika, którego mnie po chwili pozbawił.
-Jesteś piękna-szepnął mi do ucha i po chwili już je całował. Czułam ssanie i lizanie mojej szyi dopóki nie dotarł do moich piersi. Tak samo jak szyje ssał i lizał moje sutki, które już po chwili stały na baczność. Chłopak zchodził swoimi pocałunkami aż do gumki moich koronkowych majtek. Spojrzał pytająco w górę na co ja kiwnęłam głową. Blondyn zdjął reszte bielizny po czym zobaczył moją kobiecość. Spaliłam buraka.
-Kochanie.. spójrz na mnie-spojrzałam- wszystko okej?
-tak Craven, przecież to nie jest nasz pierwszy raz..-odpowiedziałam. Po chwili ciszy dodałam zachęcająco:
-No zaczynaj bo zaraz nie wytrzymam.
Craven uśmiechnął się łobusiersko i zdjął swoje bokserki. Zawisł nademną i pocałował namiętnie. Jęknęłam gdy poczułam że we mnie wchodzi. Z czasem zaczą coraz szybciej się we mnie poruszać a ja wyginałam plecy w łuk.
-Cra-Craven-jęczałam.
-Tak, kochanie chcę usłyszeć jak krzyczysz moje imię-odpowiedział a ja spełniłam jego prośbę. Nabrałam gwałtownie powietrza gdy chłopak wykonał ostateczne pchnięcie. Doszliśmy w tym samym czasie. Opadliśmy obok siebie na łóżku.
-Boże, kochanie jesteś niesamowita-westchnął Craven. Uśmiechnęłam się łobuziersko i wstałam z łóżka.
-kochanie gdzie ty idziesz?-zapytał zdziwiony Craven.
-Chyba nie myślałeś że tymi psotami dla dorosłych mnie zatrzymasz..-odpowiedziałam i wziąwszy ubrania z kartonu z napisem "wypadek" weszłam do łazienki. Skierwałam się pod prysznic. Odkręciłam zimną wode i dorwałam się do mojego płynu o zapachu truskawki. Powstałą piane spłukałam i wyszłam już sucha spod prysznica. Dotarwszy do lustra przejrzałam się tylko w nim bo zasądziłam że po tej dzikiej przygodzie moje włosy i makijaż będą wyglądały wiarygodnie jak na tydzień bez szczotki i łazienki i w ogóle cywilizacji. Sięgnęłam po fioletowy sportowy stanik, który natychmiast założyłam tak samo jak majtki. Przejechałam palcem po moim udzie i ujrzałam na nim już nie krwawiące lecz głębokie rany, które miały przypominać powypadkowe doznania. "Rozdarłam" sobie jeszcze kilka miejsc na rękach i tak samo magicznie wrzuciłam na moje ciało kilkadziesiąt fioletowych siniaków (teraz malinka na dekoldzie niczym sie nie wyróżniała). Naciągnęłam na siebie jeszcze siateczkową koszulke sięgającą mi nad pępek i szorty z wysokim stanem. Wychodząc z łazienki wciągnęłam na nogi jeszcze fioletowe Vansy a na nadgarstki naciągnęłam kilka bransoletek. Podeszłam do jednej z szafek i wyciągnęłam z niej igłe, którą wbiłam sobie bez namysłu w płatek lewego ucha. Nawet nie syknęłam bo takie ukłucie to nic w porównaniu rany głębokiej na 8 cm którą miałam. Powtórzyłam czynność jeszcze cztery razy bo tyle miałam kolczyków w jednym uchu. Odwróciłam się w strone łóżka i ujrzałam jak Craven (już niestety ubrany) ociera oczy.
-Taka sama jak w dzień wypadku..-szepnął.
-Taka sama..-powiedziałam to głośniej niż chciałam-ej, kocham Cię i zawsze tak będzie ok? Zawsze będziesz w moim sercu ale już nigdy więcej sie nie zobaczymy.. musimy sobie poukładać życie od początu.. rozumiesz? -spojrzałam na niego.
-Wiem to.. ale prosze nie mów tego słowa. Ustalmy że ta chwila już minęła przyjaciółko-uśmiechnął się do mnie co odwzajemniłam po czym podbiegłam do niego i przytuliłam go. Craven przytulił mnie jeszcze mocniej do siebie po czym pocałował mnie delikatnie w głowę.
-Chodźmy już bo się spóźnimy na rozpoczęcie pylenia-odrzekł Craven i wstadzając mnie sobie na plecy pobiegł na dziedziniec królewski. Zeszłam mu z pleców dopiero przy fontannie gdy królowa spojrzała na nas wymownie.
Każdy czekał cierpliwie na otwarcie kwiatu. Wpatrywałam się w niego intensywnie trzymając Arie i Cravena za dłonie. Po chwili płatki kwiatu zaczęły się delikatnie trząść a zaraz potem otwierać i oczą ludzi ukazała się mała wróżka budząca z czteroletniego snu. Dziewczynka przeciągnęła się po czym przetarła swoimi piąstkami oczy. Podniosła się na nogi i zaczęła skakać po kwiecie z którego zaczął wylatywać kolorowy pył na wysokość 30 m a następnie trafiał prosto do fontanny obok.
-Kto dziś się przenosi?-zapytała piskliwym głosem dziewczynka.
-Ja-wysunęłam się na przód.
-Dobrze! A Więc zapraszam! -odpowiedziała mi a ja zaczęłam płakać. Odwróciłam się w strone Essme którą bez ostrzezenia przytuliłam do siebie. Kobieta pogłaskała mnie pocieszająco po plecach. Z każdym powtórzyłam tą czynność z Dymitrem, Cravenem i kilkoma innymi strażnikami. Przytuliłam nawet Samarę...
-Aria-pisnęłam w jej strone i zamknęłam ją w niedźwiedzim uścisku-Kocham Cie, nie zapomnij o tym i uważaj na siebie, ok ?
-Tak będę uważać, będę tęsknić i kocham Cie-odpowiedziała głośno a w tłumie było słuchać westchnienie.
-Widzismy sie za cztery lata-dodała ciszej. Spojrzałam na nią zdziwiona a ona popchnęła mnie w strone fontanny-no idź!
-Cześć wszystkim, kocham Was i nie zapomne tego miejsca!-krzyknęłam i ustałam na fontannie. Odwróciłam się tyłem do wody i zobaczyłam Arię wtuloną w Dymitra a Samare w Cravena-poruszyło ją moje odejście?
Westchnęłam i poprostu poleciałam do tyłu. Ostatnim co pamiętam to duszenie się przez wode a później ciemność..

+++++++++++++++++++++

Witajcie! Z tej strony Olga :) Rozdział jako taki mi się nawet podoba, pisany był przez 3 tygodnie chyba :D
Za co bardzo przepraszamy... Następnym razem będzie dla was pisała prawdopodobnie Ola, której nie chciało się sprawdzać rozdziału więc : TO PRZEZ NIĄ SĄ BŁĘDY ! :DMamy nadzieję że jakieś komentarze się pojawią-liczymy na te pozytywne jak i te co mamy poprawić w rozdziałach jak i na blogu :) Dziękujemy <3

Obserwatorzy